Właściwie równie dobrze mógłbym napisać “przed świtem”, ale nie chcę wzbudzać brzydkich skojarzeń – obieram więc za taktykę karkołomne słowotwórstwo i – w ten sposób – próbę szerszego ujęcia tego, co tytuł ma wyrażać. Piekielnie spóźniony, w samym środku sesji, biorę się za nadrabianie zaległości. Zdjęcia są z czerwca (!), nie oddają jednak atmosfery słonecznych … Czytaj dalej »